niedziela, 14 kwietnia 2013

[002] "My own world" by M. cz. 1

   To było najlepsze życie, jakie mogłam mieć. Wczoraj skończyłam 18 lat, dostałam się do najlepszej szkoły w Londynie i dzisiaj wyjeżdżałam ze swoją najlepszą koleżanką Werą do tego cudownego miasta i, miejmy nadzieję, pięknego mieszkania. Jednak strasznie było mi żal rodziców. Musiałam ich tu zostawić. No, ale przecież nie wyjeżdżałam tam na zawsze.
    Byłam podekscytowana. Lądowaliśmy właśnie na lotnisku, a ja nerwowo wbijałam paznokcie w fotel, bojąc się przyszłości. Tego wszystkiego, co może przydarzyć mi się w każdej chwili. Z lotniska pojechałyśmy od razu do mieszkania, kupionego przez rodziców. Było przepiękne. Znajdowało się na 1 piętrze w starej kamienicy (oprócz nas, chyba nikt tu już nie mieszkał). Obie otrzymałyśmy swój własny pokój z łazienką. Miałyśmy ogromny salon i kuchnię, balkon z widokiem na London Eye i zaraz obok przecudny park. Poczułam, że w końcu żyję. Nikt mną nie rządził. Byłam u siebie i mogłam robić co chciałam.
    Do domu przyjechałyśmy dosyć późno, więc po rozpakowaniu Wera poszła od razu spać, a ja postanowiłam wyjść na balkon i popatrzyć jeszcze na tę piękną "panoramę".
   W parku 5 chłopaków grało w piłkę. Wiedziałam, że skądś ich kojarzę. Te rysy twarzy kogoś mi przypominały, ale nie byłam w stanie przypomnieć sobie kogo. Zauważyłam jednego z nich pod latarnią. On też na mnie spojrzał. Patrzył mi prosto w oczy. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę. Dopiero później się ocknęłam i speszona postanowiłam iść spać. Nie zmrużyłam jednak oka, myśląc cały czas o tych, błyszczących się w blasku latarni, zielonych oczach.

1 komentarz:

  1. ciekawe, ciekawe :D
    czekam na dalszy ciąg ^^
    i jeśli chcesz to wpadaj do mnie :)
    wczoraj pojawił się nowy rozdział ^^

    iwanttodieforonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń