"Kissing in the rain" by O.

Część pierwsza.

   W Londynie już zaczynało być cieplej. Śpiew ptaków, pączki na drzewach - idealny dzień na spokojny spacer w Hyde Parku. W powietrzu czuć już było wiosnę. Idąc jak zawsze tą samą drogą, o dziwo znudzona przechadzką, wpatrywałam się w chodnik. Chociaż świat budził się do życia, mój humor był niekoniecznie dobry. Cały czas rozmyślałam o mojej wspaniałej imprezie na 18-stkę, już tęskniłam za znajomymi z kraju. Miałam wyrzuty sumienia tym jak musiałam ich zostawić zaraz po przyjęciu. Rozmyślanie aż tak mnie wciągnęło, że przez przypadek wpadłam na jakiegoś chłopaka. Niósł w rękach kawę, która już dzięki mnie leżała rozlana na chodniku.
- O nie! Bardzo przepraszam, ja nie...- zaczęłam zaaferowana.
- Nie szkodzi i tak była nie dobra. Przesłodzili ją- odpowiedział chłopak, zerkając mi nieśmiało w oczy.
   Stał przede mną jak gdyby nigdy nic, ubrany w zwykły czarny podkoszulek i beżowe rurki. Aż w końcu, po kilku minutach, gdy już minął pierwszy szok, chłopak powiedział wyciągając rękę w moją stronę:
- Jestem Zayn Malik... tak ten z 1D- dodał, widząc, że otwieram usta, aby już coś powiedzieć- a ty?
- Ja nazywam się [O.]- wyjąkałam.
- Wiesz co? Tamta kawa mi nie smakowała. Jeśli masz ochotę, to możemy się gdzieś razem przejść i wypić lepszą, lubisz latte?
- Uwielbiam i z wielką chęcią z tobą pójdę- odparłam, starając się, aby mój głos wydał się opanowany.
   To było oczywiste, że się zgodzę. I tak nie miałam nic lepszego do roboty w te wakacje, "więc co mi szkodzi?"- pomyślałam.
   Całą resztę tego po południa spędziliśmy wspólnie. Mogę już powiedzieć - "Nie ma to jak szwendanie się z Zaynem Malikiem po całym Londynie". Latte, mimo że z przydrożnej budki - pyszne, pogoda coraz lepsza, a humor wspaniały! Czego chcieć więcej?!
- No tak, to oczywiste, że kochasz rysować, kto by tego nie wiedział?! - zapytał Zayn, kiedy temat zszedł na nasze zainteresowania.
- Jak to wiadomo?- odpowiedziałam również pytaniem.
- Dziewczyno! Twoje prace są znane w prawie całym Londynie! Rzadko zdarza się, że zwykły, ach przepraszam, w twoim przypadku niezwykły uczeń artystycznego liceum maluje tak, że nawet znani ludzie zabijają się o jego obrazy! - powiedział mrugając wesoło.
- Moje prace?! Znane?! Chyba trochę pod koloryzowałeś... chociaż wystawiam je na sprzedaż w internecie, więc nigdy nie wiem kto je kupuje...
- No właśnie..., chodź, pokażę ci coś- Zayn chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy w stronę nie znanej mi jeszcze dzielnicy Londynu.
   Po kilkuminutowym biegu znaleźliśmy się przed wejściem do pięknego apartamentu.
- To tutaj, proszę, damy przodem - rzekł Malik zachęcająco.
Pociągnęłam za klamkę i weszłam to budynku. W środku mieszkanie piosenkarza wyglądało niesamowicie. Te wszystkie kolory ścian, mebli, jego wielka garderoba, którą zaszczyciłam swą obecnością i.... salon, a w nim...
- Ten portret 1D, musiał znaleźć się w moim mieszkaniu...- powiedział Zayn uśmiechając się.
- Nie wierzę! To niesamowite, że ten obraz trafił właśnie do ciebie!
- To niesamowite, że ja dziisiaj w parku trafiłem na ciebie...- usłyszałam cichy szept, tuż za sobą.
   Odwróciłam się natychmiast. Zayn był tak blisko, że dotknęliśmy się nosami. Odruchowo chciałam się cofnąć, ale ten mi na to nie pozwolił, delikatnie trzymając mnie przy sobie rękami.
- Twoje oczy- wyszeptał- wyglądają jak by je ktoś namalował czystym błękitem, wiesz...- jego ręce zaczęły zjeżdżać niebezpiecznie nisko.
- Zostaw mnie!- krzyknęłam, a po policzku spłynęła mi łza- ty też taki jesteś?!
- Jaki?! [O.] poczekaj!- zaczął wołać za mną, kiedy już byłam za drzwiami.
   Padało.
- Cholera, nie wzięłam nawet parasola.
- [O.]! Przepraszam, ja nie chciałem ci sprawić przykrości- krzyknął Zayn z progu domu.
- Nie podchodź do mnie!
- Ale [O.], powiedz mi, dlaczego płaczesz?!
- Bo, bo... on był okropnym człowiekiem, chciałam mu oddać wszystko, całe moje życie byłam w stanie poświęcić dla niego, a on? Okazał się zwykłym idiotą...
- Skrzywdził cię?
   Kolejna łza spłynęła mi po policzku.
- Rozumiem, ale ja taki nie jestem, mogę ci obiecać...- zaczął Malik.
- Nie chcę, żebyś mi cokolwiek obiecywał...
   Latarnia, która do tej pory świeciła bez zarzutów, nagle zaczęła gasnąć i zapalać się raz po raz, aż ostatecznie całkowicie się wyłączyła.
- Ciemno...- powiedziałam.
- Bardzo...- odrzekł Zayn.
   Znowu stanęliśmy bardzo blisko siebie. Spojrzałam na jego twarz, poszukując w ciemnościach charakterystycznych, czekoladowych tęczówek. Chyba Zayn wziął to za znak, gdyż chwilę później naszych ust nie dzieliły już żadne milimetry. Czułam każdą zimną kroplę na sobie i ciepłe ręce. Nie mogę nawet powiedzieć, że tego nie chciałam, ponieważ za bardzo mi się to spodobało.
 
Po chwili, gdy już było po wszystkim, latarnia znowu się zapaliła. Byliśmy cali mokszy. Deszcze nie dawał za wygraną. Musiałm ostatni raz na niego spojrzeć, ostatni raz utkwić wzrok na sekundę w tych pięknych oczach, wydawało mi się, że on pomyślał o tym samym i zaraz po tym jak ostatecznie spojrzeliśmy na siebie, oboje równocześnie obróciliśmy się i pobiegliśmy w swoją stronę. Po długim włóczeniu się z powrotem do domu, w pewnym momencie już sama nie wiedziałm gdzie jestem. Zajęło mi jeszcze dużo czasu, zanim dotarłam do domu i zmęczona opadłam na łóżko.
Tej nocy nie spałąm i widziałam, że ktoś też nie spi, ale nie Zayn, ktoś, kto myślał o oczach, tyle że zielonych...

1 komentarz:

  1. świetne <33
    czekam na kolejną część ^^

    iwanttodieforonedirection.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń