piątek, 26 kwietnia 2013

[005] "My own world" by M. cz. 2

        Całą noc nie spałam. Myślałam tylko o tych zielonych oczach. Szukałam odpowiedzi na swoje pytania, ale i tak nie mogłam jej znaleźć. Zmęczona dryfowaniem w swoich zbłąkanych myślach, zasnęłam dopiero nad ranem.
       Obudziłam się o 8 porażona promieniami słońca. Byłam strasznie zmęczona, jednak wiedziałam, że muszę wstać i iść szukać pracy. Wstałam, umyłam się, ubrałam, zjadłam śniadanie i w ten oto sposób po 30 minutach szłam na poszukiwania.
       Po 3 godzinach wędrowania po mieście. Byłam smutna. Musiałam robić to sama, ponieważ Werze mama załatwiła jakąś pracę na zamówienia. Jednak to nie było najgorsze zmartwienie. We wszystkich miejscach mieli komplet pracowników. Zrezygnowana poszłam się napić do Milkshake City. Przestałam cieszyć się tym pięknym miastem, gdyż uświadomiłam sobie, że muszę coś znaleźć bo jak nie to odchodzę ze szkoły i wracam do Polski. Otwierając drzwi zauważyłam malutką, wiszącą na nich karteczkę z napisem "przyjmę pracownika". Nie zastanawiając się ani dłużej weszłam do środka, uzyskać więcej informacji.
      Po 30 minutach wybiegłam uradowana z baru. DOSTAŁAM PRACĘ!!!! Chciała to wykrzyczeć całemu światu, ale uznałam, że było by to strasznie.... żałosne. Dostałam pracę za ladą. Lepiej nie mogłam trafić. Mam przychodzić tam w tygodniu po lekcjach. Zapominając o shaku, pobiegłam podzielić się to cudowną nowiną z Werą.
     Byłam już w parku. Od domu dzieliło mnie kilka metrów, gdy nagle ..... ŁUP. Wywaliłam się.
Powoli otworzyłam oczy i ujrzałam, że leże na jakimś chłopaku w kostiumie. Było widać, że to przebranie, ponieważ ukazane były tu ludzkie mięśnie. Podnosząc się zaczęłam gadkę:
-Tak bardzo cię przepraszam, ale ja jestem głupia, spieszyłam się, nie zauważyłam cię, tak bardzo mi wstyd, ja napra....
- Spokojnie nic się nie stało. Jestem Harry. Jak masz na imię? Dasz mi swój numer?
Wyciągając świstek papieru i pisząc swój numer poczułam się jak dziewczyna z tej piosenki... Vegas Girl (w sumie nie wiem dlaczego, ale tak jakoś mnie naszło).
- Miło mi cię poznać Harry. Ja jestem M....- podając chłopakowi kartkę popatrzyłam mu się w oczy i zobaczyłam, że to były te zielone soczewki, które widziałam wczoraj w nocy i, o których cały czas myślałam.
-Czy my się nie widzieliśmy wczoraj?
-To ty stałeś pod latarnią...
- To ty byłaś na balkonie. Całą noc o tobie myślałem. Gdy jest jasno też jesteś taka piękna...
-(Harry, musimy już iść)
-Przepraszam cię bardzo, ale jestem już spóźniony. Obiecaj mi jedno. Jeszcze kiedyś się spotkamy.
Idąc do domu myślałam: I mój książę z bajki pobiegł, a ja zostałam sama. Matko, jaki on jest piękny. Kurde to Harry Styles, myślałam, że to zarozumiała gwizdka, a tu kurcze takie zaskoczenie...
    Przyszłam do domu i od razu poszłam spać chociaż była dopiero 13. Byłam strasznie zmęczona. Oczy zaczęły mi się zamykać, a ja tylko pomyślałam: Mam najlepszą kumpelę, mieszkanie, szkołę, pracę i na dodatek, dzisiaj spotkałam swojego księcia.... widać moja bajka się jeszcze nie kończy. I wtedy zasnęłam.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

[002] "Kissing in the rain" by O.



   W Londynie już zaczynało być cieplej. Śpiew ptaków, pączki na drzewach - idealny dzień na spokojny spacer w Hyde Parku. W powietrzu czuć już było wiosnę. Idąc jak zawsze tą samą drogą, o dziwo znudzona przechadzką, wpatrywałam się w chodnik. Chociaż świat budził się do życia, mój humor był niekoniecznie dobry. Cały czas rozmyślałam o mojej wspaniałej imprezie na 18-stkę, już tęskniłam za znajomymi z kraju. Miałam wyrzuty sumienia tym jak musiałam ich zostawić zaraz po przyjęciu. Rozmyślanie aż tak mnie wciągnęło, że przez przypadek wpadłam na jakiegoś chłopaka. Niósł w rękach kawę, która już dzięki mnie leżała rozlana na chodniku.
- O nie! Bardzo przepraszam, ja nie...- zaczęłam zaaferowana.
- Nie szkodzi i tak była nie dobra. Przesłodzili ją- odpowiedział chłopak, zerkając mi nieśmiało w oczy.
   Stał przede mną jak gdyby nigdy nic, ubrany w zwykły czarny podkoszulek i beżowe rurki. Aż w końcu, po kilku minutach, gdy już minął pierwszy szok, chłopak powiedział wyciągając rękę w moją stronę:
- Jestem Zayn Malik... tak ten z 1D- dodał, widząc, że otwieram usta, aby już coś powiedzieć- a ty?
- Ja nazywam się [O.]- wyjąkałam.
- Wiesz co? Tamta kawa mi nie smakowała. Jeśli masz ochotę, to możemy się gdzieś razem przejść i wypić lepszą, lubisz latte?
- Uwielbiam i z wielką chęcią z tobą pójdę- odparłam, starając się, aby mój głos wydał się opanowany.
   To było oczywiste, że się zgodzę. I tak nie miałam nic lepszego do roboty w te wakacje, "więc co mi szkodzi?"- pomyślałam.
   Całą resztę tego po południa spędziliśmy wspólnie. Mogę już powiedzieć - "Nie ma to jak szwendanie się z Zaynem Malikiem po całym Londynie". Latte, mimo że z przydrożnej budki - pyszne, pogoda coraz lepsza, a humor wspaniały! Czego chcieć więcej?!
- No tak, to oczywiste, że kochasz rysować, kto by tego nie wiedział?! - zapytał Zayn, kiedy temat zszedł na nasze zainteresowania.
- Jak to wiadomo?- odpowiedziałam również pytaniem.
- Dziewczyno! Twoje prace są znane w prawie całym Londynie! Rzadko zdarza się, że zwykły, ach przepraszam, w twoim przypadku niezwykły uczeń artystycznego liceum maluje tak, że nawet znani ludzie zabijają się o jego obrazy! - powiedział mrugając wesoło.
- Moje prace?! Znane?! Chyba trochę pod koloryzowałeś... chociaż wystawiam je na sprzedaż w internecie, więc nigdy nie wiem kto je kupuje...
- No właśnie..., chodź, pokażę ci coś- Zayn chwycił mnie za rękę i pobiegliśmy w stronę nie znanej mi jeszcze dzielnicy Londynu.
   Po kilkuminutowym biegu znaleźliśmy się przed wejściem do pięknego apartamentu.
- To tutaj, proszę, damy przodem - rzekł Malik zachęcająco.
Pociągnęłam za klamkę i weszłam to budynku. W środku mieszkanie piosenkarza wyglądało niesamowicie. Te wszystkie kolory ścian, mebli, jego wielka garderoba, którą zaszczyciłam swą obecnością i.... salon, a w nim...
- Ten portret 1D, musiał znaleźć się w moim mieszkaniu...- powiedział Zayn uśmiechając się.
- Nie wierzę! To niesamowite, że ten obraz trafił właśnie do ciebie!
- To niesamowite, że ja dziisiaj w parku trafiłem na ciebie...- usłyszałam cichy szept, tuż za sobą.
   Odwróciłam się natychmiast. Zayn był tak blisko, że dotknęliśmy się nosami. Odruchowo chciałam się cofnąć, ale ten mi na to nie pozwolił, delikatnie trzymając mnie przy sobie rękami.
- Twoje oczy- wyszeptał- wyglądają jak by je ktoś namalował czystym błękitem, wiesz...- jego ręce zaczęły zjeżdżać niebezpiecznie nisko.
- Zostaw mnie!- krzyknęłam, a po policzku spłynęła mi łza- ty też taki jesteś?!
- Jaki?! [O.] poczekaj!- zaczął wołać za mną, kiedy już byłam za drzwiami.
   Padało.
- Cholera, nie wzięłam nawet parasola.
- [O.]! Przepraszam, ja nie chciałem ci sprawić przykrości- krzyknął Zayn z progu domu.
- Nie podchodź do mnie!
- Ale [O.], powiedz mi, dlaczego płaczesz?!
- Bo, bo... on był okropnym człowiekiem, chciałam mu oddać wszystko, całe moje życie byłam w stanie poświęcić dla niego, a on? Okazał się zwykłym idiotą...
- Skrzywdził cię?
   Kolejna łza spłynęła mi po policzku.
- Rozumiem, ale ja taki nie jestem, mogę ci obiecać...- zaczął Malik.
- Nie chcę, żebyś mi cokolwiek obiecywał...
   Latarnia, która do tej pory świeciła bez zarzutów, nagle zaczęła gasnąć i zapalać się raz po raz, aż ostatecznie całkowicie się wyłączyła.
- Ciemno...- powiedziałam.
- Bardzo...- odrzekł Zayn.
   Znowu stanęliśmy bardzo blisko siebie. Spojrzałam na jego twarz, poszukując w ciemnościach charakterystycznych, czekoladowych tęczówek. Chyba Zayn wziął to za znak, gdyż chwilę później naszych ust nie dzieliły już żadne milimetry. Czułam każdą zimną kroplę na sobie i ciepłe ręce. Nie mogę nawet powiedzieć, że tego nie chciałam, ponieważ za bardzo mi się to spodobało.

Po chwili, gdy już było po wszystkim, latarnia znowu się zapaliła. Byliśmy cali mokszy. Deszcze nie dawał za wygraną. Musiałam ostatni raz na niego spojrzeć, ostatni raz utkwić wzrok na sekundę w tych pięknych oczach, wydawało mi się, że on pomyślał o tym samym i zaraz po tym jak ostatecznie spojrzeliśmy na siebie, oboje równocześnie obróciliśmy się i pobiegliśmy w swoją stronę. Po długim włóczeniu się z powrotem do domu, w pewnym momencie już sama nie wiedziałam gdzie jestem. Zajęło mi jeszcze dużo czasu, zanim dotarłam do domu i zmęczona opadłam na łóżko.
Tej nocy nie spałam i widziałam, że ktoś też nie śpi, ale nie Zayn, ktoś, kto myślał o oczach, tyle że zielonych...

niedziela, 14 kwietnia 2013

[002] "My own world" by M. cz. 1

   To było najlepsze życie, jakie mogłam mieć. Wczoraj skończyłam 18 lat, dostałam się do najlepszej szkoły w Londynie i dzisiaj wyjeżdżałam ze swoją najlepszą koleżanką Werą do tego cudownego miasta i, miejmy nadzieję, pięknego mieszkania. Jednak strasznie było mi żal rodziców. Musiałam ich tu zostawić. No, ale przecież nie wyjeżdżałam tam na zawsze.
    Byłam podekscytowana. Lądowaliśmy właśnie na lotnisku, a ja nerwowo wbijałam paznokcie w fotel, bojąc się przyszłości. Tego wszystkiego, co może przydarzyć mi się w każdej chwili. Z lotniska pojechałyśmy od razu do mieszkania, kupionego przez rodziców. Było przepiękne. Znajdowało się na 1 piętrze w starej kamienicy (oprócz nas, chyba nikt tu już nie mieszkał). Obie otrzymałyśmy swój własny pokój z łazienką. Miałyśmy ogromny salon i kuchnię, balkon z widokiem na London Eye i zaraz obok przecudny park. Poczułam, że w końcu żyję. Nikt mną nie rządził. Byłam u siebie i mogłam robić co chciałam.
    Do domu przyjechałyśmy dosyć późno, więc po rozpakowaniu Wera poszła od razu spać, a ja postanowiłam wyjść na balkon i popatrzyć jeszcze na tę piękną "panoramę".
   W parku 5 chłopaków grało w piłkę. Wiedziałam, że skądś ich kojarzę. Te rysy twarzy kogoś mi przypominały, ale nie byłam w stanie przypomnieć sobie kogo. Zauważyłam jednego z nich pod latarnią. On też na mnie spojrzał. Patrzył mi prosto w oczy. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę. Dopiero później się ocknęłam i speszona postanowiłam iść spać. Nie zmrużyłam jednak oka, myśląc cały czas o tych, błyszczących się w blasku latarni, zielonych oczach.

piątek, 12 kwietnia 2013

[001] Kilka słów powitania!

Hej! Tutaj R.
Jak się pewnie domyślacie
będziemy pisać na tym blogu imaginy o One Direction.
Mamy nadzieję, że przypadną Wam do gustu.
Pierwszy już za nie długo :D

~~~~~~~~~~
Hej, tutaj M.
W sumie nie wiem co tu dopisać ponieważ R.
napisała wszystko co ja też chciałam.
Mam nadzieję, że będziecie je z chęcią
czytać.
Ja przede wszystkim będę tworzyć o Harrym.
:)

~~~~~~~~~~
Siemanko! Tu O.
Wpadłyśmy dzisiaj na ten pomysł
i natychmiast postanowiłyśmy go zrealizować.
Nasze umysłu połączone w trójkę,
dadzą (miejmy nadzieję)
upust naszej wyobraźni.
Tak więc miłego czytania :P.